Marszrutkowej odyseji ciąg dalszy

Gdzie sprawdzić czas odjazdu marszrutki? Ponoć można zadzwonić na dworzec i zdobyć tą informację. Jak znaleźć numer telefonu na dworzec? W Kutaisi wszyscy zapytani o numer Gruzini wpadaj w lekki popłoch. Rozpoczyna się dzwonienie po znajomych, kiwanie głowami, zastanawianie się. Bo przeważnie czas i miejsce odjazdu marszrutki po prostu się zna. Jeśli nie czas, to chociaż częstotliwość – marszrutki do Gelati jadą spod teatru co ok 2.00 godziny, do Tbilisi – z dużego dworca kolejowego co godzinę, do Tkibuli – z małego dworca co około półtorej godziny z przerwą w ciągu dnia.

Wiemy już skąd, dokąd i mniej więcej o której godzinie jedziemy. Co dalej? Wyposażeni w całą potrzebną nam wiedzę udajemy się na dworzec i… wpadamy w ręce nawoływaczy. Tutaj zaczyna się rozgrywka czysto taktyczna. Psiukus polega na tym, że w tym samym czasie pasażerowie nawoływani są do 2 – 3 marszrutek jadących w tym samym kierunku. Cała sztuka więc polega na tym, żeby dać się złapać do tej marszruki, która odjedzie pierwsza. Recept nie ma. Efekt? Siedzisz w marszrutce na dworcu, czekając aż nawoływacz “złapie” dwie osoby, kóre zapełnią busika i obserwujesz subtelną rozgrywkę pomiędzy konkurencyjnymi firmami w wyławianiu potencjalnych klientów z przepływającego obok tłumu. Najprawdopodobniej bez tych dwóch osób marszruka nie ruszy się z miejsca. Kibicujesz więc swojej drużynie, jednocześnie odmawiąjąc łagodnie acz stanowczo kolejnym babuszkom chcącym sprzedać ci bułki, papierosy, wodę, pończochy, wachlarze, szoteczki do zębów, grzebienie – słowem wszystko czego dusza zapragnie.

Elemetnem nieozdownym w marszrutce jest muzyka. Popsa miesza się z tradycyjną muzyką gruzińską. W połowie trasy pomiędzy Tbilisi a Kutaisi przeważnie następuję moment kryzysu. Potem się obojętnieje. Po jakimś czasie zna się na pamięć teksty, do znajomości których wstyd się przyznać. Raz jednen przerzyłam muzyczno – marszrutkowe katharzis. Jadąc o 5 rano z Tkibuli do Kutaisi siedziałam grzecznie na swoim miejscu szykując się na uderzenie fali wgryzających się w głowę dźwieków. Morrison nie był tym czego się spodziewałam. Ani Deep Purple, ani Uriah Heep, ani Comus, ani… Jeden z najwspanialszych widoków – wschód słońca przebijający się przez gęsty tkibulski las i The Doors w tle.  I marszrutka podskakująca po dziurawej jak szwajcarski ser drodze. I cienka nitka porozumienia z kierowcą zachwyconym, że nikt nie każe mu zmieniać muzyki.

Marszrutka to twór socjalny. Zwłaszcza, gdy jeździ sie po wioskach i górach. Tutaj nie chodzi tylko o przemieszczanie się ale o spotkanie. Kierowca często się nie spieszy (stan dróg i tak nie pozwala mu rozwinąć skrzydeł choc wielu próbuje). Pozdrowienia dla znajomych, rodziny. Nieustające plotki po drodzie. Zatrzymanie się, żeby rozpoznać krowę sąsiada, która nie wróciła wczoraj do domu. Zmiany trasy, żeby coś odwieść, zawieść, odebrać. Postoje żeby coś wtargać lub zdjąć z dachu. Ludzie czekający na przystanku, żeby pogratulować ożenku kierowcy. To nie cel jest ważny proszę państwa, a droga samą w sobie.

Z uwag praktycznych – jeśli jedziesz z Tbilisi w stronę Kutaisi na Didube idź tam, gdzie odjeżdżają duże autobusy do Kutaisi (dworzec autobusowy, po prawej stronie). Jeśli zobaczysz Mercedesa Sprintera w dobym stanie, jesteś tam gdzie być powinieneś. Wożą one tbiliską brać do Batumi na wakacje. Może zdażyć się nawet działający telewizor w kabinie (dobiero po wystartowaniu okazuje isę czy to plus czy minus – repertuar bywa kontrowersyjny). W innych przypadkach standard bywa raczej dyskusyjny, po ekstremalny (chociaż muszę przyznać, że pomimo dolożonych starań nie udało mi się pokonać historii Bartka Tomalika o podróży z kozłem w bagażniku, ale jeszcze wszystko przede mną).

Rada praktyczna numer dwa. Nie lubię prędkości ale raczej nie jestem komunikacyjnym panikarzem. Jednak… Kierowcy marszrutek w Gruzji mają jednak wiele ze spobą wspólnego – w jakiś niewytłumaczalny sposób włąsnie u nich wyraźnie zaznacza się dżigicka krew. Może to sposób na przertwanie w dżungli? Kto wie. Jedno jest pewne -  będzie szybko – o wiele szybciej niż wydawaloby ci się stosowne, ba! – możliwe… Ponoć po zmianach w policji zwiększyły się kontrole kierowców busów ale tak czy inaczej – jeśli zauważysz, że kierowca zachowuje się dziwnie – nie wsiadaj, poczekaj, niedługo będzie następna. Nie piszę tego żeby siać panikę i tworzyć legendę niebezpiecznego wschodu (zwłaszcza, że jak przesadzę mama nie da mi żyć i nie puści więcej, prawda mamo?;)). Piszę dlatego, że trzeba zachować zdrowy rozsądek i nie ulegać pokusom wręcz odwrotnym – wyłączenia instynktów i uprawiania wakacyjnego luzu. W kraju, w którym samo przejście przez jezdnię na pasach jest przygodą i wyzwaniem genralnie obowiązuje zasada następujaca – insytnkt samozachowawczy nie ma wakacji.

Coż mogę dodać – udanego wyjazdu;)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s